Choć łagodne i ciche, przystąpił i rzekł do staruszka:
«Ojcze, wielka to prawda! Gdy w dni szczęśliwych kolei
Lud się żywi z tej ziemi, co łono mu swoje otwiera
I hojnymi plonami corocznie za pracę go darzy,
Wtedy nie ma kłopotu, bo każdy dla siebie najmędrszy
I najlepszy; więc nikt nie ceni ludzi rozumnych.
Lecz gdy burza znurtuje powszednie drogi żywota,
Niszcząc zasiew i plon; gdy męże, niewiasty i dzieci
Wygna z domowej zaciszy w nieznaną dal i tułactwo:
O, zaprawdę! Natenczas się każdy za mądrym obejrzy