Mówca zaczął od słów uprzejmych:

— Nie mogę wprawdzie ganić was, że wciąż sobie los, oczekujący nas wszystkich, uprzytomniacie, aby nań być przygotowanymi w każdej chwili. Jeżeli jednak zmęczeni życiem, latami obciążeni mężowie wołali do przodków waszych: „Pamiętaj, że umrzesz!”148, to my, żądni życia młodzi, powinniśmy się ciągle orzeźwiać i upominać pogodnymi słowy: „Pamiętaj, że masz wędrować!”. Dobrze się wszelako robi, gdy się wspomina umiarkowanie i wesoło o tym, co się albo przedsiębierze dobrowolnie, albo do czego czujemy się zmuszeni. Wiecie najlepiej, co u nas jest stałe, a co ruchome. Pozwólcie nam rozkoszować się tym także w radosnych, orzeźwiających tonach, za co ta szklanka pożegnalna niech będzie tym razem wzniesiona!

Opróżnił następnie swój puchar i usiadł. Natychmiast powstali czterej śpiewacy i rozpoczęli tonami odsuwającymi poprzednie wrażenia i wnikającymi w duszę:

Nie trzymaj się ziemi bryły,

Śmiało naprzód i w dal tę;

Kto ma głowę, rześkie siły,

Wszędzie panem czuje się;

Gdzie nad nami słońce błyska,

Zawsze ginie troski ślad;

By nas przyjąć w swe ogniska,