Pan domu zadzwonił i rozkazał dać pokój obu przybyszom, a potem sprowadzić ich na wieczerzę. Tak się też stało. W dużej sali parterowej spotkały Wilhelma dwie kobiety, z których jedna rzekła do niego z wielką wesołością:

— Spotykasz tu pan małe, ale dobre towarzystwo: ja, młodsza siostrzenica, mam na imię Hersylia, a ta, starsza moja siostra, to Julka. Dwaj panowie są to ojciec i syn. Urzędnicy, których pan już znasz, to przyjaciele domu, używający wszelkiego zaufania, na jakie zasługują. Siadajmy!

Dwie kobiety wzięły Wilhelma między siebie, urzędnicy usiedli na obu rogach, a Feliks po drugiej stronie, skąd zaraz przesunął się naprzeciwko Hersylii i oka z niej nie spuszczał.

Po wstępnej rozmowie ogólnej pochwyciła Hersylia sposobność mówienia, powiadając:

— Żeby obcy tym prędzej się z nami spoufalił i wtajemniczył w naszą rozmowę, wyznać powinnam, że się u nas dużo czytuje i żeśmy się, czy to przypadkiem, czy z zamiłowania, czy nawet z ducha przeciwieństwa, podzielili na rozmaite literatury. Stryj jest za włoszczyzną, ta tu dama nie bierze za złe, gdy się ją ma za skończoną Angielkę, ja zaś trzymam się Francuzów, o ile są weseli i zabawni. Tu amtman-papa rozkoszuje się starożytnością niemiecką, a syn, słusznie, zwraca swe zainteresowanie do nowszej, młodszej. Według tego będziesz pan sądził, według tego brał udział, zgadzał się lub spierał; pod wszelkim względem będziesz pan pożądany.

I w tym też duchu potoczyła się ożywiona rozmowa.

Tymczasem kierunek ognistych spojrzeń pięknego Feliksa nie uszedł bynajmniej uwagi Hersylii. Czuła się zdziwiona, pochlebiało jej to, więc mu przesyłała najsmaczniejsze kąski, które on przyjmował z radością i wdzięcznością. Wtem, gdy przy wetach46 spojrzał ku niej ponad talerzem jabłek, zdało się jej, że w powabnych owocach dostrzega tyluż rywali. Co pomyślała, to zrobiła! Wzięła jabłko i przez stół podała je dorastającemu awanturnikowi. Ten, pośpiesznie je chwytając, zaraz zaczął obierać. Stale jednak wpatrując się w czarującą sąsiadkę, zaciął się głęboko w wielki palec. Krew silnie popłynęła, Hersylia przyskoczyła, zakrzątnęła się koło niego, a krew zatamowawszy, zakryła rankę plastrem angielskim. Ale chłopak objął ją i nie chciał puścić. Ruszono się gromadnie od stołu, który został sprzątnięty, i zabierano się do rozstania.

— Czytasz pan pewnie przed zaśnięciem? — rzekła Hersylia do Wilhelma. — Przyślę panu rękopis, tłumaczenie mojej ręki z francuskiego, a pan mi powiesz, czyś spotkał kiedy coś wdzięczniejszego. Występuje tu dziewczyna obłąkana! To zapewne nie byłoby szczególną zaletą, ale gdybym kiedykolwiek miała się stać wariatką, jak na to niekiedy bierze mnie chętka, to bym nią była w taki sposób.

Pielgrzymująca wariatka

Pan Revanne, człowiek bogaty, jest posiadaczem najpiękniejszych majątków w prowincji swojej. Wraz z synem i siostrą zamieszkuje na zamku, który by godny był księcia. I rzeczywiście, kiedy jego park, wody, folwarki, rękodzielnie47, gospodarstwo domowe wyżywiają połowę mieszkańców na sześć mil wokoło, to on — dzięki poważaniu i temu dobru, jakie czyni — prawdziwym jest księciem.