Po cóż szedł po takiej drożynie,
Po owo jabłko pełne zła!
Co pięknie wzrastało przy młynie,
Jako w raju jabłonka ta.
Nieprędko żart go znowu zbodzie;
Umknął z domu, bo tam mu źle;
Wybuchając na swobodzie,
Głośne i gorzkie skargi śle:
„Zdrady w spojrzeniach jej ognistych
I głoskim nie dojrzał, o, nie;