Lecz spuśćcież dla dam pałacowych
Rozkosze rozbierania sług!
A jeśliście spomiędzy szczwanych,
Nie znając powinności cnych:
Zmieniajcież swoich ukochanych,
Ależ bo nie zdradzajcie ich”.
Tak śpiewa on w porze zimowej,
Gdy zielonego nie ma źdźbła;
Śmiech mię bierze z rany sercowej,
Boć zasłużona rana ta;