— Oto siedzimy tu sobie i wcale o siebie nie dbamy. Tak też być powinno, z małym, żywym srebrem nie byłoby panu tak dobrze. Nie mogłeś pan kochać takiej istoty, była panu nienawistna.
Zdziwienie Lucydora wzmagało się.
Julia:
— Ale za to Lucynda! Jest ona treścią wszelkiej doskonałości, a maleńka siostrzyczka raz na zawsze została wypchnięta. Widzę na ustach pańskich unoszące się pytanie, kto nas tak dokładnie poinformował.
Lucydor:
— Za tym ukrywa się zdrada!
Julia:
— Ależ tak! Zdrajca tu w grę wchodzi.
Lucydor:
— Wymień go pani.