— Najlepiej zaraz jutro rano! — oświadczyła Klara.
— Słusznie — poparł ją ojciec. — Pogoda piękna, słońce świeci, szkoda każdej chwili spędzonej w mieście, a nie na hali.
Doktor roześmiał się znowu i powiedział:
— Muszę, jak widzę, zmykać co prędzej. Inaczej wyrzucisz mnie chyba, przyjacielu!
To rzekłszy, wstał. Ale Klara przytrzymała go. Miała dużo zleceń do Heidi i pytań, na które czekała od niej odpowiedzi. Przesyłka przeznaczona dla Heidi mogła nastąpić dopiero później, bowiem panna Rottenmeier musiała wszystko osobiście zapakować, a właśnie była na jednej ze swych nieskończenie długich wycieczek po mieście.
Pan doktor przyrzekł spełnić wszystkie zlecenia i rozpocząć podróż zaraz nazajutrz rano albo najpóźniej w ciągu następnego dnia, a po powrocie zdać dokładnie sprawę ze wszystkiego, co ujrzy i przeżyje.
Służący mają dziwny talent dowiadywania się o zamysłach swych państwa znacznie wcześniej, niż zostaną przez nich powiadomieni. Sebastian i Tineta celowali w tym, widać, oboje. Sebastian odprowadził doktora do bramy, a Tineta, wezwana dzwonkiem, poszła do Klary.
— Proszę to wziąć, Tineto — powiedziała Klara, wskazując przygotowane już przedtem pudełko — i napełnić je świeżymi strucelkami38, jakich używamy do kawy.
Tineta wzięła pudełko, zaczęła nim wzgardliwie bujać, a przy drzwiach zauważyła szyderczo:
— To rzecz niezbędna, oczywiście.