— I jakże się tam dostać? — spytała, widząc, że brama zamknięta.

— Nie wiem.

— Może by zadzwonić, jak na Sebastiana?

— Nie wiem.

Heidi znalazła dzwonek i zaczęła szarpać z całej siły.

— Ja wejdę na wieżę, a ty musisz tu zaczekać, inaczej nie trafię do domu — powiedziała.

— Co mi dasz?

— Znowu muszę ci płacić, a ile?

— Dwadzieścia fenigów.

Po chwili rozległ się z wnętrza zgrzyt otwieranego zamka, drzwi zaskrzypiały i wyjrzał z nich stary człowiek. Na widok dzieci zmarszczył brwi i krzyknął: