Ale bo papka jest plus pape que le pape.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Savez vous quoi, c’est bon!... papka plus pape que le pape... ha, ha, ha... to jest niby innemi słowy, że... n. s. co to właściwie może być? tuż za sceną słychać parę zadęć trąbki a! mój Miszel.. bierze trąbkę i dmie w nią, wydobywając tylko chrapliwe tony; za pierwszem zadęciem Michałek wchodzi i staje tuż przy nim. Cóż u djabła! czy tę trąbkę kto zaczarował. do Michałka Gdzieżeś ty się chował? trąbiłem, aż mnie płuca bolą.
MICHAŁEK
Słyszałem, ale nie mogłem odtrąbić, bo upatrzyłem kota i nie chciałem go płoszyć.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Aha!
MICHAŁEK
Zaprowadzę jaśnie pana prosto do kotliny, jaśnie pan będzie miał satysfakcję.