wychodząc n. s.
O! poczekaj!
SZAMBELANIC
idzie do okna
Konie stoją do Dzieńdzierzyńskiego Może jest jeszcze ratunek? jakżeż to było?
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Zaraz, niech zbiorę siły.. jestem tak zdenerwowany, rozebrany... je suis tout á fait déshabillé... siada; p. c. przyjeżdżam na miejsce... furman powiada: to tu!... Pustkowie... okropna dzika ustroń... wysiadam, patrzę.. Maurycy przekrada się przez gęstwinę... chciałem na niego zawołać, ale coś mi stanęło w gardle... nie mogłem.
SZAMBELANICOWA
z kanapy, tonem wyrzutu
Ah! panie Dzieńdzierzyński.