Jerzemu z folwarku powracać na Zamek nie chciało się tak, że, do rozpaczy prawie przywiedziony, Szwentas, dawał mu się wyzłościć, mrucząc sobie, że o dziewczynę pewnie chodzić musiało. Za całą pociechę niekiedy mu podszeptywał:

— Kunigasiku, z Zamku drapniemy, gdy wszystko będzie gotowe, choćby we trzech, a choćby i we czworo...

Mówiąc to „czworo”, spoglądał nań chytrze i uśmiechał się.

Niewtajemniczony, domyślał się już na pewno, że Jerzy ze swobody dla poznania dziewczęcia u Gmundy korzystał.

Drugiego dnia z rana, Szwentas posłuszny wybierał się już, konie siodłał, sakwy napełniał i żegnał się ze służbą i parobkami, gdy spostrzegł, że Jerzego na folwarku nie było. Zbiegł on w dzień biały nie gdzie indziej, jak do miasteczka.

Przez całą noc przemyślał nad tym, jakby się raz jeszcze z Baniutą zobaczyć, pożegnać ją i oznajmić, że, bądź co bądź, zabrać ją z sobą musi, gdy pora przyjdzie do ucieczki.

Wahał się aż prawie do białego dnia z wymknięciem się do Malborga; szarzało zaledwie, gdy, opończę prostą schwyciwszy, nie mogąc się wstrzymać już, za wrota wyskoczył. W mieście ruch się zaledwie poczynał, a w kuźniach i warsztatach a sklepikach ledwie się okiennice odmykały, gdy dobiegł do pierwszych domostw. Przesunąć się niepostrzeżonemu przez ulice i rynek, którym właśnie pobożni do kościoła na poranną mszę przechodzili, łatwiej było, niż Baniutę w tej porze ze dworu na rozmowę wywołać.

Płaszcz, krojem i barwą okazujący, że do Zakonu należał, nieco mu przystęp ułatwiał; ale godzina była zbyt wczesna i wrota domu stały zaparte.

Szczęściem pobożna Gmunda otwarła je sama, wychodząc do kościoła, a Jerzy wcisnął się niepostrzeżony w dziedziniec. Tu wprawdzie u studni dziewcząt było kilka, które wodę czerpały i chusty przepierały, ale Baniuty nie znalazł. Ukryty za krzakiem bzu, czekał zniecierpliwiony długo, nim i ona ze dzbanem w ręku przybyła do studni.

Inne dziewczęta właśnie powróciły do dwora i Jerzy znak jej dał, aby się zbliżyła na rozmowę. Baniuta, w tej porze niezwykłej zobaczywszy go, przelękła pobiegła ku niemu.