Zobaczywszy niedaleko stojącego Rymosa, pośpieszył pytać o nią; ale młody parobczak wiedział tylko, że ją wczoraj wieczorem na rękach poniosły na spoczynek niewiasty.

Chciał już iść, gdy wśród tej ciszy uroczystej, której od wczoraj nic nie przerwało... nagle zanucili kapłani pieśń na cześć Saułe-Lajmy i Saule-Perkunasa...

Pierwszy to raz, po hymnach kościelnych malborskich, po psalmach pokutnych, usłyszał Jerzy pieśń religijną pogan...

Nie śmieli jej śpiewać pełnymi głosy i piersią całą, bo las by był zatrząsł się i odbiły echa dalekie... popłynęła, jak strumień cichy i spokojny a smutny... Jerzy jej nie rozumiał, ale mu brzmiał czymś tajemniczym, wielkim, dobytym z prochu wieków...

Hymny i psalmy, które on słyszał po kościołach, były dziełami natchnionych ludzi, wieszczów świętych, a ta pieśń nie miała ojca, ani matki. Ojcem jej był lud cały, matką jej były wieki. Rosła, po słowie, po wierszu, przybierając od każdego pokolenia, aby przyszłym być po praojcach i prawiekach spuścizną.

Kunigas nie wiedział o tym, ale coś w duszy mówiło mu, że śpiewu tego nie stworzył człowiek, tylko... lud. W piersi jego poruszał śpiące wspomnienia krwi starej o pradziadach, od których wypłynęła.

Jerzy słów nie chwytał, a śpiew ten do słońca, zdało mu się, że rozumiał...

Zza czarnego muru lasów, zza wałów chmur sinych, w tej chwili właśnie dobyło się Lajma-Saułe i dąb święty stanął cały w złotych promieniach.

IX

Pieśnią poranną rozlegała się dolina jeszcze, gdy na skraju jej, pod lasem, gromada niewiast ciekawych nieustannie się zwiększała około namiotu Jargały, matki Baniuty.