— Idźcie wprzód do starego Krewuli, bo mówić z tobą potrzebuje... a on tu pan i rozkazuje.
Jargała zmarszczyła się trochę, zamruczała i podeszła.
Na stronie stał Krewule, na lasce oparty, i czekał.
— Matko Jargało — rzekł — a oto wam bogowie po tylu latach dziecko oddali...
— Niechże im będą dzięki! — zawołała matka.
— A myślisz, stara, że oni to uczynili dla ciebie? — dodał stary.
Jargała spojrzała zdziwiona.
— Ba? dla kogóż by?
— To my wiemy, co tajemnice bogów znamy — z wolna mówił Krewule — Po to ją tu przyprowadził los, aby ona tu została. Gdyby Lajma tobie ją dać chciała, przyprowadziłaby ci ją do chaty. Nie! do swojego ołtarza przyjść jej kazała.
Stara jęknęła, przestraszona.