— Spocznę — powtórzył Kunigas. — Czekać tu będę na ludzi, co po mnie przyjadą. Idź.
Parobek się zadumał trochę, po głowie potarł, nie sprzeciwiał. Z wolna odstąpił od niego, nie mówiąc nic, i powlókł się ku obozowisku.
Jerzy do zagrody powrócił, do szopy swej nazad szedł i położył się spoczywać. Wierny Rymos u nóg się jego umieścił. Baniuty już ani widać, ani słychać nie było...
Mieniały się dziewczęta przy ogniu... i wszystko szło dawnym trybem...
Płaczącą tymczasem Jargałę, oprócz bab, Wurszajtowie i Swalgony otaczali, nasłani przez Wejdalotów, czyniąc jej obietnice wielkie, a umawiając, aby przeciw woli Lajmy nie wyrzekała.
— Zobaczycie, jak wam teraz w domu szczęścić się będzie... Nie zabraknie nic, a szanować was ludzie muszą, kiedy córka zostanie u ognia. I wasze domowe ognisko lepiej teraz grzać będzie.
Stara ich nie słuchała.
— Wczorajże córki nie mieliście — mówiły baby — aniście nawykli do niej.
— A! wolałyby jej nie widzieć oczy moje i serce się nie cieszyć nią, niż stracić ją tak prędko! Jak sen było szczęście moje! — płakała stara.
I dzień tak zszedł do wieczora, słońce zapadło, dolina usnęła.