Skinął głową stary.
— A co po nim?
— Gdy się pośpią — rzekł Marger — oni i ich czaty, łatwo po nocy dostać się do obozu.
Porwał miecz, wiszący u pasa.
— Wodza im zamordować trzeba!
Wiżunas niedowierzająco spojrzał ku niemu. Oczy starego pytały:
„Któż to potrafi??”
Marger po chwili szepnął:
— Ja znam ich obyczaj, umiem ich mowę... pójdę.
— Wy?