Reda obróciła się do ojca, podeszła do pościeli i starego otuliwszy, położyła jak dziecię... spać mu każąc.
Tymczasem dziewczęta już niosły świeżej wody wiadro i ustawiały je przed Swalgonem. On drżał i niespokojny to na wodę, to dokoła się oglądał.
Kunigasowa przybliżyła się.
Szwentas milczał długo...
— Pani a matko... co wiedzieć chcecie? — zapytał słabym głosem.
Reda zamyśliła się posępnie.
— Jeżeli ducha wywołać umiecie — rzekła cicho — pozwijcie z Anafielas dziecię moje... Zamordowali je Niemcy... poszło do ojców bez pogrzebu, bez stosu, bez pieśni, bez sukni i broni! Jak się tam ono złym duchom ognało? Czy się do dziadów dostało? czy błądzi po szklanej górze, nie mając czym wdrapać się na nią?
Swalgon spuścił głowę.
Stało mu się znowu coś, czego on sam nie rozumiał. Czuł, jak w niego wstąpiło coś i mówić zaczęło. On sam nie wiedział już, co prawi70.
Pragnął usta zacisnąć, język okiełznać — nie mógł.