— A tego już dosyć! — zawołał brat Sib.
— Tego nawet zanadto — dodał brat Sam.
— Żałuję mocno, żem go nie zostawił na skale — bąknął Olivier Sinclair.
Miss Campbell, zaciąwszy usta i zacisnąwszy pięści, nie wyrzekła ani jednego słowa.
Kolejny raz zatem z przyczyny niefortunnego Arystobula Ursiclosa stracili sposobność ujrzenia zielonego promienia!
XVII. Na pokładzie Clorindy
Nazajutrz o godzinie szóstej rano uroczy statek o ładunku od czterdziestu pięciu do pięćdziesięciu ton miał wypłynąć z przystani Iony. Była to Clorinda, która przy lekkim wietrzyku z wolna wysuwała się na świetlną powierzchnię morza.
Clorinda wiozła na swym pokładzie miss Campbell, Oliviera Sinclaira, brata Sama i brata Siba oraz panią Bess i Partridge’a.
Nie potrzebujemy dodawać, że między podróżnymi nie znajdował się zgoła Arystobul Ursiclos.
Oto co postanowiono po wypadku mającym miejsce poprzedniego dnia.