Jedzą — przy dębów rozwahanych szumie,
Siedząc na srebrnej księżycem lewadzie130
Kwiatami wonnej. Już miesiąc się kładzie
Do snu, a oni jeszcze zgodnie gwarzą,
Jaki to będzie wiek dla Polski złoty,
Gdy z niej Barszczanie131 całą hańbę zmażą,
Wyrzucą Moskwę i króla za płoty...
Tatar, na księżyc obrócony twarzą,
Przemawia hymnem czarownym tęsknoty
Do miesięcznego blasku, i uśmierza