Serce słowami wielbłądów pasterza...

O! ileż razy, ognisty proroku132

Boga, śród twoich wielbłądów klęczących,

Z księżycem srebrnym w rozgorzałym oku,

Musiałeś dumać tak, gdy z fal gorących

Wychodził krwawy par133 na kształt obłoku

I snuł po stepie... Królu konających!

Wiara twa odlatuje i zostawi

Hymn taki smutny, jak echo żurawi...

Wkrótce Słowianin z twoich wież postrąca