I palą dzikie bladym ogniem zielska.

Pomiędzy niemi główeczka anielska,

Główeczka tylko leży, ale żywa;

Oczki błękitne w niej ciągle latają,

Czasem się z ziemi jak gołąbek zrywa,

Złote jej włoski już powietrze krają

Jak dwa skrzydełka; ale rzecz straszliwa,

Zlęknione złote piórka opadają,

Nie mogły podnieść z ziemi białej róży,

Która zasypia — i znów oczki mruży.