Odlatywały żółte jak zaraza,

Jakby na skrzydłach czarnych nietoperza;

Na piasku żadna nie została zmaza,

Tylko ten ogień, jak piekielna wieża,

Tylko ta główka leżąca na ziemi

Z oczkiem niebieskim i z koralowemi

Ustami... Oczka otworzyła, żywa,

Na Beniowskiego głos; ten leciał z krzykiem,

Jak rycerz, który strasznych wież dobywa,

Wołając... polskim wołając językiem: