A nie trudni się obmyciem korony,

A syczy, kiedy się dzień rozpołudni,

I gdy nań blaskiem przeraźliwym pała,

Jak wąż, co głowę ma na kłębku ciała...

O miserere211! jam go widział z góry

Et de profundis212 — wiem, jak widać z grobu!

Zielony on jest, a w płaszczu z purpury,

A w ręku uschły kwiat — z świętego żłobu;

Nad nim z ognistych smoków lecą chmury,

A z Dantejskiego nosi płaszcz wyrobu,