Dominikańskim mieniący się jadem,

A każda w nim nić — czartem albo gadem.

O mój Bohdanie! pod ten, co się skłębia,

Płaszcz, i sam przez się jest wiecznie ruchawy,

Ty lecisz z dziwną prostotą gołębia,

Chciwy napoju — i blasku i strawy...

I myśli się twój koń trwogą nie zdębia!

Żeś jest niewinne dziecko — znać z postawy;

Dlatego piecza213 i strach mię o ciebie,

Bo ten okropny duch żegnaniem — grzebie...