Ja byłem mędrszy z żurawi łańcucha,

Kiedym się zerwał sam i poszedł przodem;

A byłem, gdzie dwie srebrnych fontann bucha,

Przed gmachem wielkim i kolumn ogrodem;

Ja wtenczas silną różdżką mego ducha,

Co w środku ma kwiat — choć okryta lodem,

Zakląłem źródła, tak że w tej potrzebie

Anioły złote mi dwa dały z siebie...

Z tęczy, co wiecznie swoją wstążką pęta

Skrzydła fontannom i włos im ubielą,