Choćby piekielny tytuń był, nie spoi.”

To mówiąc, usiadł; cybuch mu podali —

W środku już szysze234 zapalone stoi.

Tymczasem Hamet wzrok wodzi po sali,

Coś mu się w oczach miga, coś się roi,

Jakieś wspomnienia, których się sam wstydzi:

To, o czem w Litwie roił — teraz widzi.

Przez złote kratki zajrzał do ogrodu,

Stamtąd go miła, cicha woń zawiewa;

Kwietnego na twarz coś zachwycił235 chłodu,