Jak się las cały by czarem uciszał

I o księżycu stał spokojny, biały;

Potem znów wiatrem jutrzenki zadyszał

I śpiewem ptasząt rannych zagrał cały,

I na zorzowych każda brzoza łunach

Była — jak harfa o stu złotych strunach.

Ale to wszystko nic... i ranny chłodek

Na próżno rzeźwił twarz; Sawa się wściekał —

Próżno się targał, bo na żaden środek,

(Litewski ten tryb mówienia tu czekał,