Albo latały; a tak był bogaty

Niemi horyzont, że oczy nie zniosły

I odwracały się na bledsze światy,

Na morze, co swój włos jak owca wełni

I srebrem błyska, lub na księżyc w pełni.

Czasem piękniejszy tem, że stał na stronie,

Minaret, jakby jaki anioł smętny,

Stał w swej ognistej z różnych gwiazd koronie,

Tem milszy oczom, że nie był natrętny.

Beniowski widząc, jak powietrze płonie,