Zły bardzo; w oczach mu książeczka ćmi się,
Nie doczytawszy strof, często zamyka.
O różach jemu mówisz i cyprysie —
Woli w drużbarta zagrać albo w ćwika275.
Patrz, jaki los był biednego Torkwata276,
Ledwo gdzie o nim wie dom, albo chata.
Dziś jeszcze jego głos harmonią szklaną277
Ślizga się, jako Syrena tęczowa,
Po złotym płacząc kanale Orfano278
W ciemnym szpitalu279 wyjęczane słowa.