Jesień z liryzmem smutnym przyszli w parze

Na moją duszę, jako dwaj grabarze.

Chciałbym coś pisać z tym niby zachwytem,

Co niby z Boga jest — lecz nie pozwala

Ta pieśń, która jest koroną i szczytem

Awantur krymskich. Potem przyjdzie fala

Nowym czerwonym ozłocona świtem,

Szumiąca krzykiem, czarna krwią Moskala.

Lecz teraz wiersze są śmiechem przesute298,

Albowiem śpiewam tatarską redutę.