W dymie. W ręku ma jeszcze szablę gołą,

Spostrzegł się widać, że to była drwinka —

Ów haszysz; nie chciał więc odwlekać,

Wydobył krzywą szablę i chciał siekać.

Ale sen — śmierci brat... kochanek maku,

Ujął go w swoje ramiona. Charcice

Uczuły także coś na twarzy smaku,

Więc mu lizały, jak mówiłem, lice.

Beniowski, widząc go w takim orszaku,

Wziął go i wstrząsnął, jak siana kopicę,