Potem o ziemię nim jak beczką trzasnął,

Lecz pan Borejsza chrapnął — i znów zasnął...

Wtenczas Beniowski do Chana — po włosku:

„Także to posłów przyjmujesz, Giraju?”

Krzyknął: „Nad nami śmierć jest jak na włosku!

Przylatujemy tu z krwawego kraju!

A ty...” Chan siedział z cybuchem, jak z wosku,

I pół spity był w zachwycenia raju;

Więc bełknął tylko, zawróciwszy białka

W oczach: „Il Ałłach! stłuc w mozdzierzu śmiałka!”