Że czworo goleń ludzkich ma za pasem,

A wszystkie w torban chowa, jak do budy;

Raz piątką się zda, i znów zda się asem;

Kiwa więc tylko głową na te cudy

I potakuje; czasem jak z butelki

Huknie mu z gardła czkawką: Bóg jest wielki!

Tak, Ałłach kerim! Musi być nie mniejszy

Od tatarskiego — możny Bóg Moskali!

Beniowski szablę chwycił, z rąk Borejszy

Wydarł ją, potem zaczął taniec w sali