Tańcem, co z serca idąc, zda się szczerym;

Po raz więc setny huknął: Ałłach kerim!

Jest to tatarskie brawo. Pan Beniowski

Myślał, że jemu należy wykrzyknik.

Z Tatarów robił już makaron włoski,

Tak że rozchodził się już bal lub piknik

Przez drzwi i okna; miecz się zdawał boski,

A gdzie uderzył skrami, cały szyk nikł.

Ten wiersz ostatni zły, lecz go podeprze

To, że w następnej strofie będą lepsze.