W rząd ułożone, razem w tył zagięte,

Jak fale upaść gotowe i wzdęte.

Rząd jeden żółtych twarzy, płaskich nosów,

Rząd jeden szabel; idą krągłe koła,

Jakby rząd jeden wielkich srebrnych włosów,

Które lwom żółtym wyrastają z czoła.

W tej błyskawicy podniesionych ciosów

Beniowski śmierci zobaczył anioła,

Który się zdawał strasznym i wspaniałym, —

I stał w tych mieczach, jak w zwierciadle białym.