Spotkał się nagle ze starą kolczugą

Pana Borejszy: ten był widać w mieście

I teraz przybył z Perkunasem sługą;

Bowiem usłyszał, że Tatarów dwieście,

Których ojciec czart i Tatarka rodzi,

Z jednym Polakiem do Polski wychodzi.

Zabrawszy więc manatki, pełny troski,

Że nic u Chana nie sprawił, Krym rzucał.

— „Jak to?! więc to jest — krzyknął — pan Beniowski,

Którego mię los smętny tak zasmucał?