Gdzie go źrebięta powitają bliźnie

I palmy, niebios trzymające sklepy,

A pan zostanie pod brzozą wieśniaczką,

Która umarłych jest nimfą i płaczką.

Tymczasem Kaźmierz za wojskiem ostatni

Gonił, obzierał się często za siebie

I często patrzał, gdzie ów rycerz bratni

Stał, jako mara tęczowa na niebie,

A potem mniejszy, jak sztandar bławatni;

I słychać było pod nim rżące źrebię...