Nie wzdychał, ani chodził tak jak zmora.

Owszem, był często wesołego lica,

Aż się zbliżyła rzeź — owa potwora

W skrwawionym płaszczu, z krążkiem półksiężyca

Na głowie — w wichrze sinym od miesiąca,

Zakrwawionemi nożami kręcąca...

Nie jest to wcale figuryczność mowy,

Która mi tego ducha nastręczyła.

Przed rzezią zjawił się upiór stepowy,

Jakaś kobieta, która się krwawiła