Że w starym, mówię, kościele raz zasnął,

A w kościół lunął deszcz i piorun trzasnął.

I bohatera mego jasne oczy,

Błękitne, wielkim swoim płomieniskiem

Oćmił; ślepego chwycił duch proroczy

I zrobił widzeń złocistych igrzyskiem.

Chan Giraj chciał mu dać dziesiątek koczy453

I zrobić wodzem nad tym koczowiskiem;

Ale odłożył to na czasy drugie,

Krótki w nim widząc wzrok — a myśli długie.