Wystrzelił, a na strzał pistoletowy

Zbiegła się jakaś okropna wołosza467

Różnego stroju, barwy, różnej broni,

Ludzie, od których człek uczciwy stroni.

Ci wszyscy, słuchać nauczeni giestu,

Poszli na wzgórze; i po krótkiej chwili

Brzęku, bo książę bronił się — szelestu,

Bo się trzepała leksza od motyli

Pani Dafnicka, dawszy we czterdziestu

Radę i księciu i pani Sybilli,