Rozwidnia oczy me, a kiedy cierpię,

Przeszłości dawnej cień na szczycie skalnym

Stawia i czyni przede mną widzialnym.

Tak widzieliście próchnem wysrebrzone

Dębów umarłych wnętrza — i kaplice,

Rumaki białe w polach wystrzelone —

Kozaków — księży — szlachtę i dziewice.

Ariost by patrzał sam na te szalone

Miłostki, boje, szturmy, nawałnice,

Rycerzy przy kielichu i w podróży,