Szły skry — i mruknął: „Weź, niech Lachy giną!”
Słysząc, jak byli Kozacy wymowni,
Sawa ze smutną pogadał Swentyną;
Ta szła do groty zaraz — i z lodowni,
Kędy Calińskich było stare wino,
Dawny zabytek szlacheckiego mienia22,
Dostała spoić czem głowę kurenia —
To jest poetów i starszynę23. Potem
Poszła osiadłać rumaka Sawynie24.
Grzywę mu białą przeplatała złotem