Jakby wstawały na sąd przed Eblisem101,

Wszystkie na słońce obrócone wschodnie,

O wschodzie błyszczą z trawy, jak pochodnie.

W powietrzu smutny półksiężyc blaszany

Do nieba zda się wznosić srebrne ręce,

Za grobowcami prosząc, co spod ściany

Meczetu, jako pochodnie jarzęce102

Palą się ogniem do Pana nad Pany,

O jego życiu i ranach i męce

I o tem, jako z ludzi był najkrwawszy,