Już dawno by się był skokiem lamparta

Rzucił do szabli — ale mówiąc szczerze...

Myślał, że sen mu grał sztukę Mozarta198,

Że Don-Żuana widział na operze,

Gdy trupa ziemia puściła otwarta

Na muzykalny wieczór i wieczerzę.

Tak trudno było pomiarkować zrazu,

Czy ksiądz był z ciała ludzkiego czy z głazu.

Godzina była nocna i bez przerwy

Piał kogut, świece miały długie knoty,