Wzniósł rękę, czapkę przekręcił na ucho;

I działa jak psy legły mu przy stopach,

On je pogładził i szczęknęły głucho.

Kule gruchnęły po moskiewskich chłopach,

Szczęsny! któremu to uszło na sucho,

Że pan Puławski302 jurysta303 ma ferie,

I zamiast pisać akt — stawia baterie.

Tam widać laski brzozowe i klony

Blade, z gałązek kulami owiane,

Jednym girlandy czarne robią wrony,