Lubiłem takie dusze, dzikie, smętne,

Rozokolone na niebie szeroko,

Błyskawicowe trochę, trochę mętne,

Nawet gdy w ciało się straszne obloką,

I w pioruny się rzucają namiętne,

Lub nad Safony398 chwieją się opoką;

Lubiłem takie dusze — nie bezkarny!

Wybrednie marząc w różach, kolor czarny.

Dziś uleczony na pół — lubię róże

Takie, jakiemi je Bóg stworzył, ładne