Co się więc działo zewnątrz, to się w łonie

Suchego dębu odbiło tęczowie405.

Był bój, naprzeciw siebie szły dwa konie,

A na koniach szli dwaj bohaterowie,

Nad głową niosąc podniesione bronie,

Szablice; każda jako sierp na głowie.

Teraz ksiądz poznał, że ci wojownicy

Byli to: z panem Sawą406 pan Maurycy.

Poznawszy, w duchu rzekł: nie pójdę godzić,

Niechajże sobie trochę krwi utoczą,