To może nadto gorących ochłodzić,

Potem z rozwagą większą w ogień skoczą...

Tak mówiąc, patrzał: jak chcąc sobie szkodzić,

Na ścianach tęczę tworzyli uroczą.

Światłość ich obu owionęła krwawa;

W ogniu, na białym koniu migał Sawa.

Spotkali się raz, złożyli nad głową,

I znów ich konie rozniosły szalone;

Za drugim razem, tnąc sztuką krzyżową,

Beniowski, zgrabnie skoczywszy na stronę,