Obróciwszy się koniowi do grzbietu,
Strząsł krew i z olster409 dobył pistoletu.
Straszny był wtenczas. — We krwi, co go broczy,
Spokojną miał twarz i spokojnie mierzył
Do bohatera pieśni, między oczy: —
I gdyby krzemień był spadł i uderzył
W dekę... co skrami pryskając odskoczy410 —
Pewnie by więcej mój bohater nie żył.
Bo sam wyznawał, że w szturmaku411 onym
Widział przybitą kulę czemś czerwoném.