O wypoczynek moja Muza prosi;

Ambrozji słodkiej już zabrakło w krużu523,

A więc żegnajcie! na stepowem wzgórzu,

Moje posągi dwa od słońca złote!

Me szyki w trawach tonące i ziołach!

Tu Malczewskiego524 trzeba mieć tęsknotę,

Tęsknotę, co jest w ludziach pół-aniołach;

Tu trzeba śpiewać, a ja baśni plotę,

Bo kiedy grzebię w ojczyzny popiołach,

A potem ręce znów na harfie kładnę: