Wydobył jęki80, i całe trosk brzemię
Takiem westchnieniem wielkim w księżyc cisnął,
Że księżyc śćmił się — zmarszczył — i znów błysnął.
Westchnąwszy jechał dalej brzegiem jaru,
A za nim sługa w ceglastym kontuszu.
Smutnemu wiatr się zdaje pełen gwaru,
Litość aniołów brzęczy koło uszu:
Smutny jest gotów do bójki i swaru,
Gorączkowego pełen animuszu.
Takim Beniowski był i jego lozak81 —